Mercedes CLA 45 AMG Shooting Brake test

Nowe podejście

Młody ojciec, głowa rodziny, odpowiedzialny, wszechstronny. Potrzebował samochodu, którym można pojechać z dzieciakiem na rodzinne wakacje, zawieźć nową pralkę do domu, czy podrzucić kumpli z tobołami na mecz. Producenci zorientowali się, że ten miły pan ma całkiem niemały portfel i stworzyli dla niego kombi. Typ nadwozia zaprojektowany po to, by spełniać rolę cywilnej ciężarówki, o aerodynamice garderoby Twojej starszej cioci.

I tak producenci, standardowo oznaczali w swojej gamie dwu bryłowe auta na bazie sedanów. Prostym, łatwym i sztampowym pięcioliterowym słowem. I niektórym to odpowiada do dziś. W zupełności wystarcza, ponieważ ma być praktycznie, dobrze i pojemnie. Ale jest też druga grupa. To aktywni, aspirujący, znający trendy i znani na mieście. Zamiast Coli piją Club Mate, mają po kilka jabłkowych urządzeń, a na koncie materializację swojej prężnej kariery.

Ale czas leci nieubłaganie i zmieniają się priorytety. Także ich priorytety. Nagle przychodzi moment, w którym do bagażnika muszą zmieścić nieco więcej niż torbę do squasha i kilka siatek ze zdrową żywnością. Tylko że oni nie chcą kombi. Kombi jest dla nich aseksualne, o zgrozo – nudne! Co w zamian? Mercedes znalazł odpowiedź. Nazywa się Shooting Brake. Prawda, że brzmi lepiej? Szybciej, dynamiczniej, bardziej światowo.  Podjeżdżając „kombi” pod imprezę będą pytać, czy wpadłeś po córkę. Stawiając Shooting Brake przed klubem zawsze wyjeżdżasz z kompletem panienek.

SONY DSC

Rzeźba musi być

Mercedes CLA 45 AMG Shooting Brake. Tak brzmi pełne oznaczenie jednej z propozycji niemieckich inżynierów na bycie modnym. Nazwa trochę zawiła, teoretycznie może wprowadzić nas w błąd, bo nie mamy wcale do czynienia z 4,5 litrowym motorem, ale literki AMG podpowiadają, że powinno być wesoło. I jest.

Linia auta jest nakreślona jak u starszego brata CLS Shooting Brake, ale nieco bardziej kompaktowa. To co widziałem na zdjęciach przed spotkaniem, wzbudzało we mnie wątpliwości. Nie rozumiałem do końca proporcji, wydawało mi się, że auto jest nieco za krótkie, ma za małą tylną szybę i przerośnięty tylny pas, który jednocześnie optycznie zwęża auto. Jak jest naprawdę?

SONY DSC

Sylwetka samochodu komponuje się w jedną, dynamiczną całość. Linia okien wygiętą w „banana”, opadający tył, ospoilerowanie z pakietu AMG, uzupełnione 19 calowymi wieloramiennymi obręczami. Do tego pomarańczowe detale wersji Orange Art Edition i kolor oznaczony w palecie MB jako „Szarość krzemienia”.  To jest coś. Możecie powiedzieć w towarzystwie, że wasz samochód, to wersja limitowana i ma obudowę soczewki przedniej lampy w kolorze pomarańczowym. A samochód nie jest grafitowy. Tylko ma odcień Szarości krzemienia. Przypadek? Nie sądzę.

SONY DSC

Najbardziej obawiałem się tyłu i totalnie nie słusznie. Prawdę mówiąc dla mnie jest to najładniejsza partia sylwetki. Ze zmienionym zderzakiem i czterema końcówkami wydechu wygląda zacnie, a przymrużone światła po zmroku, to jedne z najładniejszych wzorów na rynku. Cała bryła auta to zbiór designerskich smaczków, które z każdą minutą kosztuję i lubię coraz bardziej. Jest ostro, ale ze smakiem, dynamicznie, ale na czasie. Tak by móc się pochwalić znajomym. Cholernie modnie.

SONY DSC

Miejsce, które polubisz

Po otwarciu drzwi, wzrok pieści ciemnie, nowoczesne, sportowe wnętrze. Wnętrze do którego nie wsiadasz, a dopasowujesz się. Całość sprawia wrażenie bardziej staliowanej sukienki, dobrze opinającej się na udach włoskiej modelki, niż przestronnego salonu. Miejsca jest tyle ile być powinno. Siedząc w profilowanych fotelach AMG Performance trzymasz mięsistą kierownicę dociętą od dołu uzupełnioną o pomarańczowy pasek przeszycia na szczycie. To celownik, który ma Ci pomóc wygrywać wszystkie wyścigi na ćwierć mili i podbudować Twoje ego posiadania sportowego samochodu. Ale jest fajny, cholernie spoko, dodaje wyścigowego klimatu.

SONY DSC

Przed oczyma masz dwa, analogowe (uff) wskaźniki, a twoja wyobraźnia, od samego początku wchodzi na czerwone pole obrotomierza. Cała deska obszyta skórą Artico z pięcioma lotniczymi wlotami powietrza robi świetne wrażenie. Do tego dźwignia skrzyni biegów, rodem wyjęta z SLS i genialne detale Orange Art Edition przed pasażerem.

Reasumując, ja jestem fanem, ale mam jeden mały problem  – centralny wyświetlacz. Niby znany z innych modeli, zawsze w tym samym miejscu, ale nada wygląda dziwnie. Trochę jakby ktoś przyszedł do MB z paletą tabletów w dobrej cenie i dorzucił mocowania (good price my friend!). Można przecież było to zrobić chociażby jak w Audi czy Volvo na zasadzie wyjeżdżającego monitora. Detal, a jednak robi różnicę. Pomimo to, wnętrze jednak na duży plus. A fotele dostają gratisowe punkty za trzymanie, przy jednoczesnym nie łamaniu wszystkich kręgów na każdej nierówności. Bo Shooting Brake to twardy typ. Ale o tym za chwilę.

Skuteczny lans

Skoro jest to samochód, dla specyficznej grupy docelowej, rzuca się w oczy i lubi się pokazać, to można by powiedzieć, że ma te literki AMG na klapie, 2 litry zamiast 4,5 i pewnie jeździ słabo i służy tylko do lansowania się. No tak, może tak stwierdzić każdy, kto widział auto na trzech zdjęciach, przeczytał suche dane techniczne i nie dopuszcza do siebie faktu, że dobry  sportowy samochód to niekoniecznie min. V6 z napędem na tył. Czyli typowy gazetownik, znawca tematu, bo mu kumpel powiedział, albo w necie przeczytał. Jak jest naprawdę?

CLA w wersji AMG jest zadziwiająco skuteczny. Mercedes zestroił zawieszenie sztywno, w trybie sport, czuć wyraźnie nierówności, ale są one stosunkowo dobrze tłumione. To jeden z tych sportowych zawiasów, gdzie trzymasz się drogi jak przyklejony, ale nie musisz plombować na nowo zębów co tydzień. Tym bardziej uznanie dla inżynierów, biorąc pod uwagę, że auto porusza się na 19 calowych wieloramiennych felgach obutych w kapcie 235/35 R 19. I to nie byle toczyfele, tylko 16 ramienne maty z pomarańczowym rantem!

SONY DSC

Tak zestrojone zawieszenie świetnie dogaduje się z bezpośrednim układem kierowniczym, co docenisz na krętej drodze, udając Waltera Rohrla (uważaj, Walter też ostatnio postawił 918 na bandzie). Procedura z grubsza wygląda tak, że obierasz paskiem na kierownicy punkt na horyzoncie, wciskasz gaz i idziesz pełną parą. Wtedy ujawnia się tajemnicza magia inżynierów z Affalterbach, bądź gotów.

W trybie sport, niedoceniana 2 litrówka kręci się do 6500 obr/min ładując w asfalt całe stado 360 koni mechanicznych, rozłożonych na cztery łapy napędowe. Efektem jest jakieś 4,7 s do pierwszej setki i „nadal bardzo szybko” powyżej. Ciąg jest praktycznie od każdych obrotów, a duet radosnych turbin od AMG, wydaje się być stworzony do rozweselania kierowców i przechodniów. Tak, bo jadąc Szuting Brejkiem w trybie sport z pewnością nie jesteś anonimowy. Dbają o to dwie podwójne końcówki wieńczące sportowy układ wydechowy, które wszem i wobec głoszą dobrą nowinę. Perfekcyjną salwą strzału podkreślają zmianę kolejnych przełożeń na wyższe, a przy równej jeździe mruczą sobie łagodnie w tle, przypominając  Ci, że możesz spokojnie objechać 99% innych samochodów na drodze, włącznie z typowo sportowymi.

SONY DSC

Jeśli można by się do czegoś przyczepić, to może do za długiej przerwy kawowej w zakładzie niemieckiego tunera. Prawdopodobnie grupa inżynierów odpowiedzialna za automatyczną skrzynię biegów 7G-DCT SPEEDSHIFT ucięła sobie dłuższą pogawędkę na temat nowych układów scalonych i zapomnieli wgrać jedną łatkę do oprogramowania. Żebyśmy mieli jasność, skrzynka jest ultraszybka i zmienia biegi płynnie. Tylko trochę wolno uczy się kierowcy i przy początkowych kilometrach miewa chwilę zawahania. Tak jakby było jej wstyd, pokazać na co ją stać.

Hot or Not?

Puryści będą na nie, ja po całym dniu wspólnie jestem na tak. Szczególnie, że CLA zaskoczył mnie nie raz, zawsze pozytywnie. No może poza tankowaniem, ale podobno szczęśliwi benzyny nie liczą. Jest modny, krzykliwy, obnosi się stylem. Ale jest też cholernie skuteczny i kompetentny w tym co potrafi. Dobry kierowca zazna w nim wiele radości i zazdrosnych spojrzeń wyprzedzanych cwaniaków, w o wiele droższych i bardziej sportowych zabawkach. Do tego włoży trochę więcej niż dwie skrzynki piwa i z dumą podjedzie pod modny klub. Będzie trendy i pro zarazem. Bo jeśli kupi CLA 45 AMG Shooting Brake to znaczy, że zna się na samochodach. Nie tylko na modnych knajpach.

SONY DSC

MR

Foto: Darek Kurkowiak/Pitlaneblog [poniżej pełna galeria]

Podziękowania dla Auto Studio za udostępnienie benka do testów. Auto z testu jest obecnie na sprzedaż, więcej znajdziecie tutaj: http://bit.ly/1CerPez

Liczby dla ciekawskich:

  • Typ silnika: benzyna, R4, pojemność 1 991 cm3
  • Moc KM: 360
  • Maksymalny moment obrotowy Nm / przy obr./min.: 450/ 2250
  • Skrzynia biegów automatyczna, 7-biegowa DCT
  • Prędkość maksymalna km/h 250 (na kagańcu)
  • Przyspieszenie (0-100 km/h) s: 4,7
  • Zużycie paliwa – oficjalnie, średnie to 7,1 l/100 km. Nieoficjalnie: ile zatankujesz, tyle spali 😀 z testu średnio ok 17,4 l/100 km
  • Wymiary (dł./szer./wys.) mm 4 630/ 1 777/ 1 435
  • Pojemność bagażnika: 495/1354 L
  • Cena: od 227 100 zł; Testowane auto z limitowanej serii Orange Art Edition: 276 722 zł

5 comments

  1. Garnier napisał(a):

    Kurczę, wciąż mam problem z tą sylwetką, z tymi niewspółmiernie długimi zwisami w stosunku do rozstawu osi. W AMG nie boje tak to po oczach, bo wszystko jest takie bardziej dynamiczne, ale w wersji normalnej… no, wtedy nie jest już tak dobrze. Trochę zwaliście, klasyczne CLA ma zresztą podobny problem. W dodatku oba są trochę chyba zbyt wąskie.

    Ale się czepiam, jak zawsze. To i tak najlepsze, co jest do wzięcia w tej klasie. Zdecydowanie.

    1. Maciej Radziemski napisał(a):

      Miałem podobnie i też wydawało mi się, że jest za wąski. Po kilku analitycznych spojrzeniach, okazuje się że naprawdę jest spoko. Ale racja, pakiet AMG mocno wyciąga te niuanse desingu, które w zwykłej wersji mogą się mniej podobać 😉

  2. Maciej Radziemski napisał(a):

    Auto Studio zaprasza do salonu, w linku ogłoszenie 😉 nic tylko zabrać walizkę pieniędzy i do dzieła!

  3. Park napisał(a):

    Piękne auto, choć ten tył do mnie nie przemawia, ale kwestia gustu.

    1. Maciej Radziemski napisał(a):

      Do mnie też nie przemawiał, do póki nie zobaczyłem go na żywo 😉 polecam w wolnej chwili podjechać do salonu i rzucić okiem 🙂

Comments are closed.