SPEED DATE: Audi A7 50 TDI

Kilka dni temu Piotr z Quattroboyz zadzwonił i zaprosił mnie na A7 Roadshow. Terminarz był napięty, ale Piortkowi się nie odmawia, bo chłopak wie co dobre. Zapraszam Was zatem na pięć minut z nowym A7.

W moje ręce trafił egzemplarz w wersji 50 TDI. Nowe oznaczenia Audi mogą wprowadzać w zakłopotanie, więc dodam, że chodzi o silnik Diesla o pojemności trzech litrów i mocy 286KM. Liczby te, są co najmniej wystarczające do sprawnego przemieszczania się, zwłaszcza pochłaniając niezliczone kilometry na autostradach i ekspresówkach. Nie spodziewacie się tego, ale doradzam wybór trybów raczej bliższych najbardziej komfortowym, niż nastawionych na sport. Bardziej pasują do dużego diesla, a i silnik oraz skrzynia biegów pracują wtedy przyjemniej.

Design nowego A7 był w Internecie szeroko komentowany. Moim skromnym zdaniem samochód może się podobać, zwłaszcza gdy ubrać go w ciekawy kolor nadwozia, koła i pakiety stylistyczne. W prezentowanej czerni, jest elegancko, ale gubi nieco potencjału. Pozbawienie tyłu jakichkolwiek śladów wydechów, nawet w wersjach benzynowych można uważać za kontrowersyjne, ale ciekawe i świeże ( do tej pory korzystano głównie z wariantu z zaślepką). Mam jednak cichą nadzieję, że wersje S i RS nie pójdą tą drogą. Testowany egzemplarz bliższy był jednak temu, co spotykać będziemy na drogach. Podany konfig może nie zachwyca, ale wstydu z pewnością nie będzie. Trzeba przyznać szczerze – Audi dawkuje emocje i najciekawsze aspekty tego auta mogą na pierwszy rzut oka, pozostać niezauważone. Prawdziwy pazur A7 pokazuje, gdy zaczniemy rozmawiać o technologii. Światła, systemy, infotainment, ale też rozwiązania z zakresu poprawy jakości jazdy to cechy, które wyróżniają nowy model. Z zewnątrz, zwłaszcza po zmroku mamy do czynienia z pokazem niesamowitego kunsztu związanego z oświetleniem. Płynne kierunkowskazy są super, ale to możemy mieć nawet w Golfie. Natomiast sterowanie wiązką świateł, które może wyjąć z „pola rażenia” kilka pojazdów, czy bajeranckie tylne i przednie światła serwujące nam na przywitanie i pożegnanie pokaz godny serialowego K.I.T.T. – to już całkiem mocne karty. Vorsprung durch Technik to jednak nie słowa na wiatr. Co jeszcze serwują cztery pierścienie? Dziesiątki systemów, radarów, czujników i kamer, które ułatwiają nam jazdę od samego włączenia się do ruchu, przez jazdę na poszukiwaniach miejsca parkingowego kończąc. Trzeba przyznać, że wizualizacja 3D naszego samochodu w otaczającej nas przestrzeni obserwowana zza kierownicy to bajer, ale bardzo fajny. Bardziej przydatna zdaje się być skrętna tylna oś. Przy niskich prędkościach kręci się w stronę przeciwną do przednich kół, przy wyższych zgodnie z kierunkiem wyznaczanym przez przód. Czy jest to wyczuwalne? W pierwszej chwili ciężko powiedzieć. Po kilku kilometrach, zauważamy, że długie nadwozie składa się w łukach nad wyraz zgrabnie. Sprawia wrażenie, dużego marginesu bezpieczeństwa, a nasz mózg czując je, wciska prawą stopę nieco mocniej. Efekt? Użyteczne wykorzystywanie góry momentu obrotowego 50 TDI. Naprawdę jest miło i przyjemnie. Prawdziwy szał dotyczy jednak wnętrza. Jeśli dobrze zrozumiałem, na konsoli środkowej jest jeden fizyczny przycisk. To potocznie zwany „park anywhere button”, czyli włącznik świateł awaryjnych. Cała reszta to panele dotykowe – robią świetne wrażenie, powinny mieć jeszcze system automatycznego polerowania po każdym dotyku. Za kierownicą wyświetla się znany już wcześniej i bardzo lubiany wirtualny kokpit, który można dostosować do swoich potrzeb. Szczególnie lubię wersję z mapą, za to, że nawet nie próbuje udawać „prawdziwych” wskaźników.Wspomniane wcześniej panele dotykowe to jednak przede wszystkim dwa główne wyświetlacze – górny „główny” znamy już od lat. Nowością jest jednak panel na dole, odpowiedzialny domyślnie za sterowanie klimatyzacją, ale w razie potrzeby zamieniający się w miejsce, w którym wprowadzamy komendy dla nawigacji czy telefonu.  

A7 50 TDI to naprawdę luksusowy pożeracz kilometrów. W testowanej wersji nie dostarczy kosmicznych wrażeń z jady, ale zaryzykuje stwierdzeniem, że jeśli je kupisz, zdziwisz się jak bardzo dopracowanym i jakościowym modelem jest. Czy nowe A7 to przełom względem poprzedniej wersji? Myślę, że raczej potężna ewolucja, ale z pewnością w dobrą stronę. Dobrego, niemieckiego gran turismo, które urzeka designem i umila codzienne dojazdy do pracy, dzięki solidnej porcji technologii. Według mnie, z większą dawką ducha i klasy, niż większość obecnej gamy czterech pierścieni.

Darek K.

Poniżej galeria 🙂

fot: Darek Kurkowiak / Pit Lane Blog Crew

Fot. Darek Kurkowiak www.darekkurkowiak.pl

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*