SPEED DATE: Alpine A110 Pure

Najkrócej, w jednym zdaniu, można powiedzieć, że Alpine A110 to jest taki fajny samochód. Tutaj mógłbym w zasadzie zakończyć. Nie rozpisywać się dalej, nie zachwalać i nie krytykować. Ponieważ trochę ma wad, trochę zalet. Tylko jakoś tak głupio mi nie podzielić się z Wami. Bo to całkiem niezła perełka jest.Design ma kontrowersyjny. Jedni powiedzą, że ropucha, że te reflektory wyłupiaste, że bryła jakaś taka dziwna. Ja natomiast mam zupełnie inaczej. Patrzę z zaciekawieniem na sylwetkę nawiązującą do legendy z rajdowych tras lat 60-tych i 70-tych i czerpię radość z detali. Z nawiązań, smaczków i całokształtu. Patrzę na A110 po raz pierwszy na żywo i wiem, że to ultra ciekawe auto.

Niskie, szerokie, z małą kabiną. Takie jak sportowy pierwowzór. Czerpie garściami z przeszłości i interpretuje ją w nowoczesnej formie. Mam ogromny szacunek do francuskich stylistów – za tradycję w nowoczesnym wydaniu i bycie na przekór. Nie znajdziemy tu wulgarnych, kanciastych linii. Alpine A110 to sportowa elegancja i lekkość formy doprawiona dużą ilością detali.

Kabina budzi różne odczucia. Z jednej strony mnogość detali i nawiązań do protoplasty, z drugiej dużo tanich materiałów i naleciałości Renault (boże broń za ten nieśmiertelny joystick przy kierownicy do głośności radia z clio). Niewielka kierownica świetnie leży w dłoniach, chociaż przy fotelu kubełkowym ma nieco dziwne pochylenie. Jestem fanem zegarów, w tubach, ale digital. Klasyka w nowoczesnym wydaniu.

Kolejny smaczek delikatnie łechtający kierowcę znajduję na bocznych drzwiach. Na górnym panelu znajduje się mała francuska flaga. Ot, niczym emblemat flagi Szwecji wytłaczany w Volvo. Małe, a cieszy.

Fotele, dla mnie klasa sama w sobie. Są to opcjonalne kubełki Sabelta, które mimo wszystko pozwalają zająć sportową i wygodną pozycję. Co prawda nie zrobiłem w nich tysiąca kilometrów, ale na krótkim teście świetnie trzymały przy dynamicznej jeździe. Wierzę francuzom w poczucie wygody – może zgubnie.

WYGLĄD: 9/10  (niezły z niego oryginał!)Alpine A110 Pure w prowadzeniu oddaje ducha założeń konstrukcji. Mała, zwarta bryła i bardzo niska masa (ok 1100 kg) zachęcają do ciskania autem w zakręty. Z wydechu wybrzmiewa rasowy, sportowy dźwięk, z drugiej strony nie uciążliwy podczas normalnej jazdy. Czuć, że w konstrukcji z centralnym silnikiem jest duży potencjał, chociaż chyba jeszcze nie do końca wykorzystany. Z jednej strony lekkość, świetne rozłożenie masy i kompaktowe wymiary. Z drugiej brak szpery i momentami lekka zadyszka motoru, który aż prosi o 50 KM i 100 NM więcej.

Podobnie jest w duecie skrzynia – układ kierowniczy. Świetny automat, działający szybko i pewnie, a w kontrze układ kierowniczy, który momentami jest dość mało bezpośredni. Panowie francuzi, może dwie rundki MX-5 i małe poprawki co do działania wolantu byłyby wskazane?

To co momentami może zadziwić w Alpine A110 i to mało przyjemnie to podatność na wiatr i mniejsza stabilność przy wyższych prędkościach. Anoreksja konstrukcji daje o sobie znać i momentami może to lekko zdziwić, ale w końcu nie ma ideałów prawda?

CHARAKTER: 8/10

Fit bagietka, prosto od francuskich specjalistów. Smakowita, różnorodna, sprawia, że ślinka kapie, ale czegoś mi w niej lekko brakuje. Im więcej czasu spędzam z A110, tym bardziej je lubię i jednocześnie zauważam więcej miejsc, w których mogłoby być jeszcze lepsze i bardziej dopracowane. Problem pojawia się, gdy zaglądam do portfela i okazuje się, że taka przyjemność, po doprawieniu, może kosztować w okolice 300 tysięcy pln. A to trudne okolice, bo w nich grasuje już Porsche z 718 Caymanem, BMW M2, czy Supra. Może odpowiedzią jest najnowsza wersja A110 S ? Mam nadzieję, że będzie okazja się przekonać!

DOPASOWANIE: 8/10.

D.K, z podziękowaniami dla Alpine Katowice i JLR Karlik za użyczenie samochodu

Redakcja M.Radziemski

Foto: Darek Kurkowiak/Pitlaneblog [poniżej pełna galeria]

————————-

SPEED DATE – Krótkie relacje z szybkich randek z ciekawymi okazami czterech kółek, często na gorąco, dokumentowane telefonem lub innym podręcznym sprzętem.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*