La grande bellezza

Dwa lata temu, na początku mojej przygody ze światem motoryzacji zobaczyłem gdzieś w internecie foty z imprezy, która skradła moje serce. W pięknym pałacowym otoczeniu na trawnikach leżakowały włoskie superauta. Były 500tki, Mi.to i Fiaty 126. Świetna sprawa. Większość z nich miała polskie rejestracje. Fajnie, że ludzie jeżdżą na zloty po Europie pomyślałem. Potem zobaczyłem relację na jednym z blogów. To wszystko działo się w Polsce. Wiedziałem, że muszę się pojawić na następnej edycji.

SONY DSC

W zeszłym roku się nie udało. Ciężko dotrzeć na event, który się nie odbył. Plany dotyczące tegorocznego wyjazdu były mgliste. I termin nie pasował, i daleko. Ale coś zaczęło się krystalizować, gdy Marta powiedziała, że też chce jechać. Mając kompana jest łatwiej. Potem potoczyło się z górki. Chcieliśmy jechać czymś włoskim. Niestety nie udało nam się załatwić żadnego Ferrari klasy GT. Wybór padł na Seicento Marty. Piękny czerwony pocisk. W limitowanej wersji Schumacher, prawdziwa perełka. Już pakowaliśmy kufer Shumiego i wtem udało się ogarnąć nowoczesną włoską ikonę. Pięknego białego Fiata 500 z poznańskiego Pol-Caru.

SONY DSC

Czy 500tka z silnikiem 1.2 69KM jest odpowiednim samochodem na przejazd autostradą przez pół Kraju? Nie wiem. Daliśmy radę, a podróż wspominamy dobrze. Gdy GPS stwierdził, że jesteśmy na miejscu, stanęliśmy przed poważnym problemem. Google nie potrafiło znaleźć myjni w okolicy. Jak to tak, wjechać na zlot brudnym samochodem? Nie można. Heroicznie zjechaliśmy całą okolicę i w końcu znaleźliśmy. Zwerbowaliśmy tam dwóch fanów włoskiej motoryzacji, którzy nie wiedzieli, że pod ich nosem dzieje się coś pięknego. Podobno dotarli i byli zadowoleni.

SONY DSC

My też dotarliśmy. Tymczasowo wjechaliśmy na parking dla gości w niewłoskich samochodach. Bardzo dobry wybór jeśli chodzi o pierwsze wrażenie. Naszym oczom ukazał się obrazek, który widzicie powyżej. Piękny pałac, a przed nim trawnik z włoskimi pięknościami. Jak w internetach dwa lata temu. Byłem w niebie.

SONY DSC

Dobór lokacji i terminu był idealny. Dwór w Manach prezentuje się świetnie. Może drzewostan trochę odbiega od tego z Włoch, ale pogoda, a rzecz działa się 24 września, była świetna, zdecydowanie składała się na klimat tego wydarzenia. Teren był mega rozległy, poza domyślnymi skupiskami samochodów w postaci dwóch parkingów dla aut włoskich sztosy można było spotkać wszędzie. Na parkingu dla gości, na przykład, stało Maserati i Fiat Coupe, a na dróżce, którą się wyjeżdżało bardzo włoskie El Camino.

SONY DSC

Na zdjęciach z 2014 roku królowała Fulvia Zagato i Fulvia rajdowa. Tym razem niestety ich nie uświadczyłem, więc jedno moje fotograficzne marzenie nie zostało spełnione. Absolutnie nie szkodzi. Jeśli chodzi o parking było bardzo syto. 2000 GTV i 1300 Junior lśniły jak miliony dolarów kradnąc moje serce coraz bardziej za każdym razem, gdy mój wzrok na nie natrafił.

SONY DSC

Nie zabrakło nowości. 488 GTB, 4C Spider i pierwszy SUV Maserati, czyli Levante. Ten ostatni witał wszystkich włoską flagą. W pewnym momencie dzięki redakcji Top Gear, która wtedy testowała tę piękność, pojawiła się największa włoska gwiazda tego roku, Giulia Q. O jej wspaniałości świadczy to, że sensownie zdjęcia dało się zrobić dopiero po kilku godzinach i to dosłownie przez chwilę. Albo na wjeździe.

SONY DSC

Udało mi się załapać na drugą opcje. Niesamowita sytuacja, staliśmy w kolejce po pyszne włoskie lody, kiedy kątem wzroku zauważyłem coś białego i ładnego. Postanowiłem oddalić wizję schłodzenia się o kilka minut i sprawdzić co to. W tym momencie na końcu alei drzew (pamiętacie Gladiatora? Tutaj na szczęście obyło się bez ofiar, ale widok był równie piękny) pojawiła się Ona, cała na biało. Pierwsze wrażenie zabija. W internetach narzekano, że wygląda jak seria 3, C klasa czy coś. Na żywo tego nie masz, tylko rozbrajająca piękność.

SONY DSC

Wspomniałem, że sensowne foty Q można było zrobić tylko na wjeździe i po jakimś czasie? Druga opcja była chwilowa, tłum zaczął zbierać się na konkurs piękności, więc na parkingu się przerzedziło. Było kilka minut na zrobienie zdjęć Alfy, ale niewiele, bo otwierała ona owy konkurs, trochę kradnąc show.

SONY DSC

ForzaItalia to koncentrat z włoskiego klimatu. Pisałem już o lodach (były pyszne!), do tego świetna kawa i podobno wybitne mięso (tego nie mogę potwierdzić, bo miałem wege wrzesień). Ludzie, a szczególnie uczestnicy konkursu elegancji dbali o swoją włoskość w każdym calu, nie tylko przez dobór samochodu, klimatycznych dodatków i tymczasową zmianę blach. Włochy królowały nawet w stylówkach.

SONY DSC

Nosiciele i zarazem kierowcy też okazali się niesamowici. Jak zawsze w takich miejscach kilka internetowych znajomości się urealniło, co zawsze jest mega fajne i bardzo to lubię. Ale też udało się poznać wielu nowych ludzi, wszystkich świetnych.

SONY DSC

Kawa i samochody? Przeżytek. Na Forzie uprawia się lepsze połączenie. Wino i samochody.

SONY DSC

Na szczęście włoskie dziedzictwo motoryzacyjne kultywowane jest nie tylko na czterech, ale też dwóch kółkach. Część mnie, która chce odjechać w pięknym kasku w stronę zachodzącego słońca miała swoje małe przyjemności.

SONY DSC

Nie ma dobrej imprezy bez udanych występów gościnnych. I pod tym względem Forza była super. Klasyczne Mercedesy, Rollsy, czy włoskie El Camino robiły odpowiednią robotę.

SONY DSC

Polski Fiat na czarnych blachach musiał znaleźć się w tym wpisie. Zaparkowany był w najlepszy możliwy sposób. Widok miał bardzo podobny do tego, którym przywitaliśmy imprezę. W sumie trochę smutne, gdyby urodził się w trochę innym miejscu i czasie mógłby biesiadować ze starymi 500tkami…

SONY DSC

Patrząc na wpis muszę przyznać, że wyszła mi całkiem niezła laurka. Bardzo słusznie! Bez wątpienia Forza Italia była najfajniejszą imprezą, którą odwiedziłem w tym roku. Mam nadzieję, że w przyszłym roku również znajdzie się w moim kalendarzu i któregoś dnia zapakuję się we włoskie cztery koła i ruszę autostradą ku szczęściu!

D.K.

fot: Darek Kurkowiak