Dzień z M.

Wiesz co to jest dzień dziecka? Umówmy się, że jako dorosła osoba, na wstępnie, odrzuć opcję z dniem bez prysznica i mycia zębów. No więc dzień dziecka to taki np. poniedziałek, kiedy zamiast  iść do pracy lecisz na Malediwy. Albo kiedy będąc na ostrej diecie, w piątek możesz wciskać słodycze do oporu. Do obu wersji mi blisko, ale mój ostatni dzień dziecka był jeszcze lepszy. Piątkowego popołudnia zadzwonił magiczny telefon z krótkim pytaniem, czy mam plany na sobotę. Z przekąsem powiedziałem, że mam, chyba, że jest opcja polatać fajnymi autami po torze. Bardziej w punkt w życiu nie trafiłem.Zatem stawiłem się zwarty i gotowy na BMW M DRIVE TOUR 2018 w Bednary Driving Center. Znam ten ośrodek, lubię go, coś tam pojeździłem, więc nastawienie jak najbardziej pozytywne. Stając przed budynkiem zobaczyłem zestaw resorków. Jakieś 90% gamy BMW M stało przede mną w przeróżnych kolorach. To trochę tak, jakby ktoś zamiast jednego Hot Wheelsa, kupił wam od razu całą kolekcję. Piękna rzecz.Na przodzie prężyły muskuły nowe M5, gwiazdy eventu. Jednak to co urzekło mnie szczególnie, to M2 Interceptor z chamskim bumperem policyjnym i 760Li v12, w kolorach z palety individual. Do wyboru, do koloru, dla każdego coś miłego.Briefing kierowców poprowadził zarządzający kierowcami testowymi BMW Pan Vlad. To taki miły typ czterdziestokilkulatka, który z uśmiechem na twarzy, w dowolnym samochodzie BMW, udowodni jak bardzo Twoje ego wyprzedza Twoje umiejętności. Do tego w żartobliwy sposób przypomni, że na niesfornych kierowców zamiast M5 czeka bardzo dobra kawa i lemoniada z arbuza. Naprawdę uroczy człowiek.Slizgaj się bracie!

Podzielono nas na kilka grup, z czego połowa udała się od razu na jazdy po drogach publicznych, a druga połowa, w tym ja szczęśliwy, na tor. Mina mi lekko zbledła, gdy okazało się, że jako pierwszą rzecz totalnie nieznanym M5 będę mieć do wykonania drifting po płycie poślizgowej. Krótka analiza sytuacji: oba auta na co dzień, które posiadam, mają przedni napęd. Więcej jeździłem 4×4 niiż samym tyłem, ale M2 znam. Moje szanse: silne 2/10, ale może się uda? Nie udało się.Jazda M2 po mokrej płycie poślizgowej na Bednarach dla amatorów driftu jest na tyle trudna, że koło poślizgowe ma zmienną przyczepność przez wyślizganie farby i potrafi mocno zaskoczyć nagłym zerwaniem/pojawieniem się przyczepności. Jeśli dodacie do tego krótki rozstaw osi, narowistość 370 koni M2, to recepta na spin jest idealna. Dodatkowego liścia w twarz dostajesz, kiedy w grupie trafii Ci się kolega, który na co dzień lata 911 i drifting ma całkiem dobrze obcykany.

Gdy pojawiła się moja kolej na M5, niczym prawdziwy polski patriota ruszyłem w bój. Auto jest większe, stabilniejsze, daje więcej czasu na kontrolę. Masa i rozstaw osi robią swoje, dzięki czemu łatwiej jest kontrować zarzucający tyłek nowego M5. Tym razem było dużo lepiej, ale spoglądając na Panią Kierowniczkę nie przekroczyłem 3/10 w jej skali. Do tego pojawił się aspekt uboczny: ze smutkiem znielubiłem na mokrym moje ukochane M2.

Ostre papryczki

Na okrzepnięcie po driftingowych pseudo szaleństwach podjechaliśmy na drugą próbę. Składała się z wycinka toru, opierającego się na dwóch sekcjach bardzo szybkich, technicznych łuków wzdłuż najdłuższej prostej starego pasa startowego. Na pierwszy rzut oka trasa wygląda na prostą, ale realnie łuki mają różne profile i w różny sposób się zacieśniają, co bywa bardzo zdradliwe.

By poznać tor przejazdu wsadzono nas do M2 i M4 competition. M2 miałem okazję już jeździć i nie będę się wielce rozpisywać, bo uważam, że to świetne auto, ma rewelacyjny balans, super składało się w łukach i miało….piszczące hamulce. M4 też miałem okazję testować, ale nie w wersji Competition, która jest trochę jak Jalapeno, przegryzane na zmianę Habanero. W M4 (tak jak i w nowym M5) wystepują dwa magiczne przyciski na kierownicy –  M1 i M2. To takie ustrojstwa, które można odpowiednio zaprogramować pod kątem zestopniowania skrzyni biegów/systemów kontroli i miliarda innych rzeczy, totalnie pod siebie.

Z założenia mieliśmy cały czas jeździć na ustawieniu M1 (wszystko w trybach neutralnych), nie mniej dobrze się kamuflując przejechałem jedno pełne okrążenie na ustawieniach Performance. Efekt? Silnie przyspieszona akcja serca, rozszerzone źrenice i wzmożona potliwość. Po szybkim odcinku toru w M4 Competition wysiadasz dosłownie naćpany i chcesz krzyknąć „wow k….”. Auto jest tak ostre i bezpośrednie, że śmiało można zaliczyć je do używek.Magia piątki 

Nowa sportowa limuzyna od BMW to pocisk ziemia-ziema, dzięki podwójnie doładowanej 4.4 litrowej v8-mce generującej 600 KM, 760 NM momentu i katapultującej auto w 3,4 do setki. Dynamika ociera się o przemysł rakietowy, a podczas napędzania, bardzo szybko można się zapomnieć. Co działa tak skutecznie poza silnikiem? Otóż fani latania bokiem bawarkami mogą się zdzwić, gdyż BMW sięga do napędu na wszystkie koła mieszając w głowach purystom i mocno pukając w drzwi klientów Quattro. Spokojnie, mimo wszystko auto nie straciło charakteru, bazowo ma preferencję tyłu, a wybierając odpowiednie tryby możemy cieszyć się ze 100% mocy podawanej na tylną oś. Dzięki napędowi 4×4  na wyższych prędkościach, rozpędzanie auta i pokonywanie łuków naprawdę wchodzi na wyższy poziom. Limuzyna rzucana z łuku w łuk potrafi w nierealny sposób trzymać linię toru jazdy, pomimo swojej wagi.No właśnie, elektryczne kagańce mają co robić, bo przy hamowaniu bardzo wyraźnie daje się we znaki masa ponad 2 ton. Fizyki nie oszukasz, ale czujesz, że masz bardzo duży margines bezpieczeństwa i kawał bardzo szybkiego auta. Co ciekawe, M5 najprzyjemniej prowadzi się w ustawieniach pośrednich, kiedy to działa bardzo szybko, ale i płynnie. Przejazdy w trybie Performance to walka, wierzganie i strzały z wydechu (najlepsze!) na koniec których okazuje się, że dobry kierownik w trybach komfort robi taki sam czas, przy dużo mniejszej ilości potu, wysiłku i hałasu. Czy zatem M5 stało się samochodem dla niemieckich emerytów? Absolutnie nie, ale możesz szybko i bez problemu funkcjonować z nim na codzień, trzymając w zasięgu prawej stopy mały arsenał atomowy.Duże niespodzianki

Dla mojej grupy drugą częścią eventu było zapoznanie się z gamą M na drogach publicznych. Okazało się, że poza M5, M2 i M4, mamy do dyspozycji takie kwiatki jak np. X3 M40i czy M760Li xDrive i to właśnie te dwa ostatnie auta zaskoczyły najciekawiej.Patrzysz na takie X3 M40i i stwierdzasz, że przed Tobą kolejny niby duży, niby szybki SUV. Jak dobrze w takim momencie jest się zaskoczyć, kiedy za sterami X3 startując od zera zostajesz niewiele w tyle za M5 i jedziesz praktycznie równo z M760 w longu. Dynamika tego auta i zachowanie w zakrętach jest o jakieś 5 poziomów lepsze niż może Ci się początkowo wydawać. O ile design X3 z zewnątrz nie przemawia do mnie wcale (np. GLC robi to dużo lepiej) o tyle właściwości jezdne są po prostu świetne jak na tą klasę auta. Podobne zachowanie się na drodze znajdziesz tylko w Alfa Romeo Stelvio.Jak to jest natomiast z topową bawarską limuzyną? M760Li nie jeździ. Ten samochód dostojnie unosi się nad jezdnią, eksponując emblematami V12 gatunek na wyginięciu. Bawarski okręt napędza 6.6 litrowa doładowana jednostka generująca 609 KM i 800 Nm przy 1550 obr/min. Ten jeżdżący pałac kultury rozpędza się do setki w 3,7 sekundy, w taki sposób, że silnik mógłby asystować w komponowaniu muzyki do Marzyciela, a dzieci z tyłu nawet by się nie obudziły. Wrażenia są niesamowite, ale nawet lepsze, gdy zasiądziecie na najlepszym miejscu w tym aucie.- tylnej kanapie, po prawej stronie. Mając do dyspozycji rozkładany podnóżek, tablet do sterowania wszystkim (poza kierowcą) i masaż fotela zaczynasz marzyć i nie chcesz nigdy dojechać do miejsca docelowego. Magia komfortu, dynamiki i kultury pracy w jednym. Szkoda, że na wyginięciu.Do domu

Wiesz jak to jest, kiedy kończy się dzień dziecka? Wracasz do swojego pokoju, trochę Ci smutno, ale w sumie cieszysz się bo właśnie przeżyłeś jeden z tych dni, na które chce się czekać. Tych, na których wspomnienie uśmiechasz od ucha do ucha i czujesz mrowienie w prawej stopie. Od teraz wiesz, że dzień dziecka już zawsze oznaczasz w kalendarzu jedną prostą literą. M.

M.R

fot: Maciej Radziemski / Pit Lane Blog Crew

Pełna galeria poniżej

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*